Kiedy piję
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
Kiedy piję z Roshim
szkocką po 300 dolarów
za butelkę
zaspokajam wszystkie pragnienia
Piosenka ożywa na moich ustach
kładzie się ze mną kobieta
a wszystkie pożądania
zapraszają bym zwinął się nagi
w ich zaślinionych paszczach
Już nie, wołam, już nie
ale Roshi ponownie napełnia mi szklankę
i pochłania mnie nowa namiętność
nowy apetyt
Na przykład
wpadam do tulipana
(ale nigdy nie dosięgam dna)
albo też przemierzam noc
w zapoconym zespoleniu ciał
z kimś o rozmiarach dwakroć większych
od Wielkiej Niedźwiedzicy
Kiedy jemy z Roshim mięso
czworonożne zwierzęta
już nie płaczą
zwierzęta dwunożne
nie próbują odlecieć
wyczerpany łosoś
dopływa do domu mojej ręki
a wilk Roshiego
gryząc zerwany łańcuch
wywołuje sensację
w naszej chacie
łasząc się do wszystkich
Kiedy zajadamy z Roshim
popijając ballantine'em
sosny głaszczą mnie po brzuchu
wielkie nudno - szare głazy
Mount Baldy
wpełzają do mego serca
i karmię je wszystkie
przepysznym tłuszczykiem
i prażoną kukurydzą o smaku twarożku
czymkolwiek zresztą
czego pragnęły przez tyle lat
Do młodej zakonnicy
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
Owa nie wymagająca miłość
w jaką wyposażyły nas
niezdarne narodziny -
Ciebie w twoim pokoleniu
mnie w moim.
Nie jestem tym, którego szukasz.
A ty nie jesteś tą,
której szukać przestałem.
Jak słodko
pozbywa się nas czas,
kiedy idziemy ramię w ramię
poprzez Most Drobnostek:
Twoja zmiana: kroisz.
Moja zmiana: gotuję.
Twoja zmiana: umierasz z miłości.
Moja zmiana: wskrzeszam.
Inni autorzy
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
Steve Sanfield jest mistrzem
haiku.
Mieszka na wsi razem z Sarą,
swoją piękną żoną
i pisze o rzeczach małych,
reprezentujących wszystkie rzeczy.
Kyozan Joshu Roshi,
który doprowadził setki mnichów
do pełnego przebudzenia,
zwraca się ku jednoczesnemu
rozszerzaniu i kurczeniu się
wszechświata.
A ja piszę i piszę
o pewnej szlachetnej młodej damie,
która rozpięła jeansy
na przednim siedzeniu mojego jeepa
i pozwoliła mi dotknąć
źródła życia,
bo tak daleki byłem już od niego.
Powiem wam, przyjaciele,
że wolę moją tematykę.
Roshi
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
Właściwie nigdy nie zrozumiałem
o czym mówi
ale od czasu do czasu
zdarza mi się
zaszczekać wespół z psem
pochylić się z irysem
albo jeszcze inaczej nieść pomoc
w równie niewielkim stopniu
Prawdziwe ja
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
Prawdziwe ja, prawdziwe ja
wola niczyja -
Wolna od "Zabij"
czy "Nie zabijaj"
jako nowicjusz
zdecydowanie
wybieram
Pierwsze zobowiązanie
więcej z wolnej woli
"Niezabijanie"
|
Lepsze
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
lepsze od ciemności
są fałszywe ciemności
bezecnie prowokujące
do ocierania się
o czyjąś zabytkową
kuzynkę
lepsze od banków
są fałszywe banki
gdzie wymieniamy
lewe dochody na legalne
środki pieniężne
lepsza od kawy
jest kawa niebieska
którą wypijamy
w ostatniej kąpieli
lub czasami czekając
na zdjęcie
butów
lepsze od wierszy
są moje wiersze
które opowiadają
o wszystkim
co szlachetne i piękne
same takimi
nie będąc
lepsza od dzikości
jest dzikość ukryta
kiedy na przykład
tkwię z nowym wężem
w ciemności
parkingu
lepsza od sztuki
jest sztuka odpychająca
obrazuje bowiem
wyraźniej niż święte pisma
znikomość twoich
postępów
lepsze od ciemności
są ciemności
jeszcze ciemniejsze
bardziej dogłębne i przepastne
osobliwie pozamarzane
wypełnione jamami
i oślepiającymi tunelami
w których ukazują się
machający ku nam zmarli krewni
oraz inne
dewocjonalia
lepsza od miłości
jest miłość
bardziej wyrafinowana
wykwintnie zmysłowa
łagodni mali ludzie
o lżejszych od myśli
wielkich genitaliach
wygodnie urządzeni
na powiekach mgły
żyją potem krótko
i nieszczęśliwie
gotując, uprawiając ogród
i wychowując dzieci
lepsza od mojej matki
jest twoja matka
bo twoja nadal żyje
a moja już nie
co też ja opowiadam!
wybacz mi mamo
lepsza ode mnie
jesteś ty
bardziej taktowna
jesteś
słodsza bystrzejsza szybsza
ty ty ty
ładniejsza ode mnie
silniejsza ode mnie
i bardziej samotna
chcę cię
poznawać
lepiej i lepiej
Mount Baldy, 1996
Lekarstwo
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
Moje lekarstwo
Ma wiele kontrastujących ze sobą smaków
Zaabsorbowany lub zdezorientowany
Tymi różnicami pacjent
Zapomina o bólu.
Upadek zen
tłumaczenie Daniel Wyszogrodzki
Skoro mogę wcisnąć twarz
w to miejsce
i walczyć z oddechem
a ona podąża spiesznymi palcami
aby nas rozdzielić
i dać mi odetchnąć otwartymi ustami
wbrew własnemu głodowi,
najbardziej prywatnemu z głodów -
dlaczego miałbym pragnąć oświecenia?
Czy coś mnie ominęło?
Zapomniałem o wczorajszym komarze
albo o głodnym duchu jutra?
Skoro mogę przemierzać to wzgórze
z nożem na karku
bo wypiłem za dużo Château Latour
i wlać serce w dolinę świateł miasta Caguas
i zastygnąć w przerażeniu kiedy pies stróżujący
wybiega śliniąc się spod krzaków
i najwyraźniej mnie nie rozpoznaje
więc stoimy tam - no właśnie - rozdarci
głowiąc się kto powinien zabić kogo pierwszy -
gdy ja się ruszam on się rusza,
gdy on się rusza ja się ruszam,
dlaczego miałbym pragnąć oświecenia?
Czy coś przeoczyłem?
Nie udało mi się utulić któregoś ze światów?
Nie ukradłem jakiejś kości?
Skoro Jezus kocha mnie tak bardzo
że z Jego serca wypływa krew
a ja wspinam się po metalowej drabinie
ku Jego piersi rozwartej
smutkiem tak wielkim jak Chiny
wchodzę do najgłębszej komnaty ubrany na biało
i proszę i błagam:
"Nie tego, proszę Pana. Nie tamtego. Błagam Pana"
i spoglądam Jego oczami
jak bezradnym srają znów na głowę
a delikatna i kwitnąca sutka rodzaju ludzkiego
tkwi w kleszczach
władzy, mięśni i pieniędzy -
dlaczego miałbym pragnąć oświecenia?
Czyżbym nie rozpoznał jakiegoś karalucha?
Przeoczył coś z robactwa w wydzielinie mojego majestatu?
Skoro "kobiety są stuknięte, a
faceci głupi"
i wszyscy już śpią w San Juan i w Caguas
i wszyscy oprócz mnie są zakochani
i każdy ma religię i swojego chłopca
i wielki dar samotności -
Skoro przenikam pomiędzy
wszystkimi światami
i rozbieram kobietę nie dotykając jej ciała
i biegam w sprawach swojego moczu
i oferuję szerokie srebrne barki
kropeczce księżyca -
Skoro serce mam złamane jak zwykle
przez czyjąś efemeryczną urodę
a plan za placem upada
niczym królestwa bez napisu na ścianie
i - spójrz - dopadam dysząc
ostatnią stacyjkę niezrównanej prywatności Sahary
i zawirowuję powietrzem w ciemnym kokonie
zapomnienia bez wysiłku -
dlaczego miałbym dygotać na ołtarzu oświecenia?
dlaczego miałbym chcieć uśmiechać się już zawsze? |